Blog z Innej Beczki

Czy wie Pan co Pan zrobił? 2009-06-02 15:08:54

Opowieść to niezwykła bo prawdziwa. Wspólnie z moją siostrą stanowimy duet wybuchowy. Pewnie to niespotykane i może dziwić, ale zawsze spotykają nas nietuzinkowe sytuacje. Ostatnimi czasy poprosiłem Monikę o pomoc, a raczej o fachową kobiecą radę. Bowiem zbliżały się urodziny mojej przyjaciółki. I trzeba było kupić coś ciekawego. No i w taki oto sposób wybraliśmy się na zakupy. Sklep miałem upatrzony od dawien dawna. Zawsze kiedy koło niego przechodziłem, mój wzrok przykuwała witryna wypełniona niemal po brzegi upominkami. Owego dnia, stałem już przed sklepem razem z Moniką i gapiliśmy się na te wszystkie rzeczy wspólnie. Wchodzimy?


Weszliśmy. W środku było ciepło i kolorowo, a półki uginały się od przeróżnego szkła, drewnianych figurek, świeczników itp. Czego tam nie było? Wszystko do wystroju wnętrza. Takie pierdoły co to fajnie wyglądają i nadają przytulny klimat w domu. Monika zaczęła przeglądać upominki, które jej zdaniem najbardziej nadawały się dla jubilatki. Po czterdziestu minutach myślenia i porównywania paru rzeczy zdecydowaliśmy się na świecznik – naprawdę fajny, wielki, taki z cyklu "stary człowiek i morze". W międzyczasie ekspedientka koło pięćdziesiątego roku życia zaczęła się nam nerwowo przyglądać. Od razu wiedzieliśmy o co chodzi. Pani była pewna, że zaraz coś zwiniemy z tego sklepu. Bo ile do diabła można oglądać. A my dalej robiliśmy swoje, śmiechy, pogadanki. Na koniec robiliśmy sobie już jaja. Bo niektóre rzeczy tam naprawdę były absurdalne. Trzymaliśmy już upominek, na który się już niby zdecydowaliśmy, ale i tak przeglądaliśmy dalej. Dotarliśmy ponownie do witryny. Stała tam głownie chińska porcelana. Wziąłem minimalną filiżankę, zaglądam pod spód a tam cena 150 złotych. Pokazuje Monice. Ona kiwa głową i się śmiejmy, mówiąc szkoda, że nie 300. Monika mówi odłóż. I odkładam a tu nagle taki huk jakby atak terrorystyczny i cisza. Cały sklep wpatrzony w nas. Biegnie ta nerwowa sprzedawczyni, patrzy i mówi:

- Czy wie Pan co Pan zrobił? Stłukł Pan chińską filiżankę za 120 zł. Dobrze, że nie potłukł Pan talerzyka pod spodem, bo było by 200 zł szkody. Proszę zapłacić za tą filiżankę 120 zł!

I zaczęła się dyskusja. Stwierdziliśmy, że to nie z naszej winy filiżanka się potłukła, gdyż witrynka była źle zabezpieczona. Ponieważ nie potłukłem tej filiżanki, którą odkładałem, tylko ostatnią która stała na półce - owa nie miała żadnego zabezpieczenia. Więc całość tego szkła się przesunęła i tamta miała pecha i spadła. Babsko zrobiło się całe czerwone, zaczęło straszyć nas policją. My za to kategorycznie zażądaliśmy rozmowy z właścicielem sklepu. I tak czekaliśmy na kierownika z trzydzieści minut. Był na jakimś zebraniu czy tam gdzieś. W końcu powiedzieliśmy, że nie mamy czasu dłużej czekać. A sprzedawczyni, zła jak osa, kazała mi podać moje dane i numer telefonu. Zmyśliłem wszystko jak leci. A ze sklepu wyszliśmy w ciągu pięciu sekund. Nawet głowy nie odwróciliśmy tak szybko szliśmy. Byle tylko nie usłyszeć halo, proszę zaczekać. Na szczęście sprzedawczyni nie wpadła na pomysł, aby sprawdzić, czy moja komórka, którą podałem jest prawdziwa. Jakaż to była ulga. Uff…udało się. Ale przecież świecznik dla jubilatki nie został kupiony. A urodziny już następnego dnia. Hmm… co żeśmy wymyślili? Następnego dnia, nasz wspólny kumpel dostał dokładny opis świecznika, poszedł i kupił. A ja tylko czekam, aż w owym sklepie ukaże się mój portret pamięciowy…

MMS

EUROWIZJA.COM.PL
« Powrót do spisu aktualności

Możesz skomentować ten wpis używając poniższego formularza