Wspomnienie z dzieciństwa ? odsłona pierwsza
2009-04-30 14:01:52
Na jednej z ostatnich imprez, kiedy to ze znajomymi popijaliśmy sobie winko, naszła mnie chęć podzielenia się moimi wspomnieniami z dzieciństwa. Ponieważ mam znakomitą pamięć, jest ich cały wór. Tamtego wieczoru skupiłem się na kamienicy. Otóż jako siedmiolatek mieszkałem w starym budownictwie, gdzie średnia wieku przekraczała 60 lat. Kamienica była niesamowita, z wielkimi schodami i dużymi oknami na klatkach. Mieszkańcy dbali o czystość, a i tak wchodząc do środka czuć było zapach starości. Co ciekawe na korytarzach były zlewy, gdyż nie każdy miał wodę w mieszkaniu. Najstarsi lokatorzy w swoich mieszkaniach mieli tylko elektrykę. A gdzie w takim razie mieli toalety?

Wspólne toalety były w jednym miejscu na podwórku. To było takie specjalne pomieszczenie, gdzie było z 8 zamykanych ubikacji. I w taki właśnie sposób funkcjonowali tam najstarsi ludzie. Wieczorami zawsze gromadka tych ludzi spotykała się pod bramą gdzie ostro dyskutowali i plotkowali. Ja postrzegany jako grzeczne dziecko, byłem ulubieńcem wszystkich starszych pań, które często zapraszały mnie do siebie, a to na cukierka, a to na czekoladkę. Najbardziej jednak zapamiętałem panią Marię i panią Mosiężnikową. Panie te mieszkały na moim piętrze i nie przepadały zbytnio za sobą. Podobno w młodości coś je poróżniło i od tamtej pory toczyły ze sobą boje. Pani Maria mieszkała visa vi moich drzwi. Była to kobieta niezwykle inteligentna, miała ponad 80 lat i chodziła zawsze na wysokim obcasie i w schludnej garsonce. Ponieważ chodniki pod kamienicą były nierówne, to Pani Maria spacerowała brzegiem ulicy, gdyż tam dla niej było bezpieczniej. Pani Maria zaprowadzała mnie na lekcje religii do sióstr zakonnych w te dni kiedy moja mama pracowała na popołudniowe zmiany. A potem odpytywała mnie z lekcji i czuwała nad tym, abym nauczył się wszystkich modlitw. Z kolei Pani Mosiężnikowa była przeciwieństwem swojej sąsiadki. Była niska i okrągła. W domu miała zawsze wysprzątane, ale i tak roznosił się tam dziwny szczypiący zapach. Ta Pani też miała prawie 80 lat. Pomagałem jej zawsze robić porządki na grobach jej bliskich. Braliśmy zawsze taksówkę i jechaliśmy. Potem za dobry uczynek otrzymywałem słodki upominek. Okno Pani Mosiężnikowej znajdowało się idealnie nad bramą wejściową do kamienicy. A tam co dzień zbierali się mieszkańcy. Wpadłem któregoś dnia na genialny pomysł jak ich stamtąd rozproszyć. Bowiem słychać było od niektórych staruszków, że ci spod bramy obgadują innych. W domu znalazłem wtedy kilka strzykawek, napełniłem je wodą i strzelałem z góry w sąsiadów. Początkowo przez dni kilka, stojący pod bramą myśleli, że to wszystko wina Pani Mosiężnikowej, która zbyt obficie podlewa swoje kwiaty na parapecie. Niestety sprytna Pani Wirnikowa któregoś dnia spostrzegła, iż to ja leje tą wodą. Usłyszałem wtedy:
- Czekaj, czekaj smarkaczu, już ja porozmawiam z Twoją mamą jak ją tylko spotkam… przestań Nas lać wodą!I tak zabawa się skończyła… Ale wkrótce rozpoczęła się kolejna, ale może o tym już innym razem.
MMSEUROWIZJA.COM.PL
« Powrót do spisu aktualności
do autora: wciagająca historia, przeczytałam ja z uśmiechem na twarzy i tesknota. czekam na dalsze wybryki bohatera, moze juz jako dorosłego:-)