Blog z Innej Beczki

Róża chińska 2010-02-09 11:19:27

Dokładnie pamiętam jako mały chłopiec, kiedy to moja babcie wróciła z sanatorium z jednego z kurortów górskich w Polsce. Bowiem przywiozła wtedy szczepki dziwnego kwiatka, którym była wtedy zachwycona. Z trzech szczepek przyjęła się tylko jedna, która rosła latami, bo jak się później okazało, była źle hodowana. Po latach pięciu, jedna z cioć ożywiła różę i wpadła na tajniki wskrzeszenia kwiatka. I teraz róża chińska kwitnie niemal cały rok. Dlatego ja wyjeżdżając z kraju również postanowiłem zabrać ze sobą szczepkę tego rodzinnego kwiatka…


Tuż przed wyjazdem, niemalże w ostatniej chwili oderwałem trzy piękne liście, które umieściłem w wodzie. Wymęczony kwiatek, bowiem podróż trwała ponad 12 godzin jazdy samochodem, dotarł do mojego nowego domu. Ustawiłem go w najbardziej słonecznym oknie w całym mieszkaniu. Doglądałem codziennie i pielęgnowałem. W pierwszym miesiącu padł jeden liść, w drugim kolejny. Po trzech miesiącach róża zaczęła puszczać korzenie. Sukces! Teraz tylko trzeba były poczekać, aby porządnie się ukorzeniła. Akurat w tym samym czasie zmieniałem po raz kolejny miejsce zamieszkania. Czekała mnie przeprowadzka. Kiedy już zapakowałem wszystko do auta, przyszła pora na zapakowanie kwiatków; w tym róży chińskiej. Ułożyłem kwiatki na takiej tacce, w samym środku była owa róża. Kiedy wychodziłem z klatki z bloku, kierując się do auta, poczułem silny powiew wiatru, gdyż akurat przejeżdżał autobus i coś mignęło mi przed oczyma. Zorientowałem się dopiero wkładając rośliny do bagażnika. A gdzie róża??? Rekonstrukcja zdarzeń była błyskawiczna. To mignięcie przed oczyma, to była moja róża. Zacząłem szukać szczątków mojego kwiatka na ulicy. E tam nie było jej w promieniu 200 metrów. Tyle męczenia. Tyle starania i pielęgnacji i wszystko na marne. W dodatku w taki absurdalny sposób pozbyć się kwiata. Nie wiedziałem czy się śmiać czy płakać. No nic, pora ruszać w drogę. Wsiadłem do auta i odjechałem. Kiedy skręciłem w najbliższą ulicę, kątem oka dostrzegłem coś zielonego pod jednym z samochodów zaparkowanych przy krawędzi jezdni. Nagle dostałem olśnienia. Moja róża? Szybko zatrzymałem auto i pobiegłem, zobaczyć co tam leży. Tak, to była róża chińska. Lekko zmaltretowana, i bez korzonków, ale była… Na mojej twarzy zagościł uśmiech. Róża szybko powędrowała do wody i słoika i stoi w nim nadal, czekam na nowe korzonki…

MMS

EUROWIZJA.COM.PL « Powrót do spisu aktualności

Możesz skomentować ten wpis używając poniższego formularza



Dodane przez Gabi (83.10.30.3) dnia 2008-05-31 15:11:24

to jest ściema, ludzie sobie to wymyślili w czasach prlu- ze ma takie właściwości rakotwórcze, żeby ludzie nie kradli szczypek ze szpitali :-)

Dodane przez dawid (83.31.14.81) dnia 2008-05-29 15:15:26

fajna historyjka ale czy wiesż że róża chińska ma własciwości rakotwórcze które uwalnia wieczorem podczxas naszegos nu heheeh